niedziela, 28 czerwca 2015

Zawieszka i moje znalezisko!

Zawieszka i moje znalezisko!
Dziś wpis pod wpływem chwili, na gorąco:) Doznałam kilka godzin temu olśnienia i postanowiłam o tym napisać.  Mianowicie odkryłam drzwi:)))
I to jakie! Spodobały mi się bezkrytycznie. A dlaczego o tym piszę? A dlatego, że właściwie to zainspirował mnie ten wpis u Gosi, inaczej pewnie jeszcze długo, długo bym na nie patrzyła i nie widziała:) Gosia przedstawiła w nim swoje miejsca, które wykorzystuje do robienia zdjęć swoim pracom. To spowodowało u mnie jakieś przebudzenie. 
Może napiszę od początku. Gdy rozpoczynałam swoje szydełkowanie maskotek, prowadzenie bloga,  jak również wstawianie moich prac do galerii internetowych otrzymałam wskazówki, że tło powinno być gładkie w kolorze białym, czarnym lub szarym. Tego się trzymałam do tej pory. Przyjęłam tę lekcję tak dogłębnie, że nawet nie starałam się nic zmieniać w tej kwestii, mimo że na innych blogach podziwiałam zdjęcia na różnego rodzaju naturalnych tłach. No, a po tym wpisie u Gosi przyszło mi do głowy, że może powinnam i ja coś zmienić. Zaczęłam się zastanawiać gdzie mogę coś takiego ciekawego znaleźć, co posłuży mi za "fajne" tło.
No i przechadzając się dziś po podwórku z Jagódką mój wzrok padł na stare drzwi od pewnego schowka i wydały mi się one idealne:))) Jestem ciekawa czy mam rację? Czy Wam też się podoba moje znalezisko? Musiałam je od razu przetestować! Pobiegłam więc po jedną z moich ostatnich prac i...

... poniżej właśnie efekt moich testów, zawieszka uszyta maszynowo, wykończona ręcznie, na tle owych drzwi:         
 
 
Jak dla mnie cudnych:))) A jak Wam się podoba?
Zastanawiam się jak można być tak ślepym.
Teraz już z pewnością często będą się pojawiać w tle. Tak mi się spodobały, że chętnie bym z nich zrobiła tło mojego bloga. Ale aż boję się coś ruszać po moich ostatnich problemach z tłem:/
Dumam jeszcze nad tym czy je pomalować na biało, czy zostawić takie jakie są. Jak myślicie???
Ta ich starość chyba ma swój urok a farba może to zepsuć. No nie wiem, specem nie jestem, ale może mi coś podpowiecie:))
Pozdrawiam Was kochane cieplutko i dziękuję za każde słówko:)))

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Trochę zdjeć, wygrana w candy i coś smacznego.

Trochę zdjeć, wygrana w candy i coś smacznego.
Witajcie:) Przede wszystkim dziękuję pięknie za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Bardzo mi pomogłyście i wykorzystam Wasze rady. Cieszę się, że otrzymałam taką pomoc. Może następnym razem z decoupagem pójdzie mi sprawniej:)
 Ponadto chcę się z Wami podzielić wiadomością, że w ubiegły weekend kotek dotarł do właścicielki. Było mi bardzo miło, bo mała Wiktoria wyglądała na zadowoloną. Wyraźnie była zainteresowana smoczkiem:) i przytulaniem do nowej maskotki:)
Kotka dostarczyłam osobiście co ma związek z tym, że znalazłam się nad morzem:)

Ustka
Moje kochane malutkie stópki po raz pierwszy miały okazję pobiegać po tak dużej ilości piasku:) i muszę Wam powiedzieć, że były przeszczęśliwe. A gdy zamoczyły się w morzu i poczuły na sobie fale to dopiero był szał!
 Zdjęć widokowych tym razem nie robiłam.
Ale mewom i kaczkom musiałam:)
Słupsk.
Słupsk.
Zadziwiające, jak bardzo były śmiałe. Podchodziły do samych nóg.
Słupskie kaczki.
Jeszcze chcę się pochwalić moją wygraną w retro candy u Petry Bluszcz.
A oto cudowne nagrody i karteczka:
Album wkrótce zapełni się zdjęciami Jagódki:)

A na koniec proponuję i polecam pyszne ptysiowe pączki, które wczoraj zrobiłam z  tego przepisu.

Pączki nazywają się ptysiowe ale właściwie przepis jest identyczny jak na wiedeńskie i tak właśnie smakują. Ciasto robi się błyskawicznie, jedyna dla mnie trudność to stanie i smażenie. Na to nie jestem odporna:)
W przepisie jest podana ilość 15 szt a mnie wyszło ponad 30 wielkości około 7/8 cm. Szkoda, że nie policzyłam dokładnie.
Dziś są już tylko smacznym wspomnieniem:)
Pozdrawiam Was cieplutko i ściskam:)

niedziela, 7 czerwca 2015

Decoupage'owy, recykling. Słoneczniki.

Decoupage'owy, recykling. Słoneczniki.
Miałam wysłużone, nieładne już podkładki, takie od spodu korkowe i postanowiłam je nieco odmienić. Zdecydowałam, że pokryję je serwetkami. Zrobiłam to metodą na żelazko, bo tak chyba najłatwiej. Tylko zawsze mam później problem z polakierowaniem, ponieważ serwetka zaczyna się marszczyć. Macie na to jakiś patent? Ja troszkę poczytałam i okazało się, że należy spryskać najzwyklejszym lakierem do włosów. Trzy razy. Niestety chyba kiepska rada, bo jak się okazało już od tego lakieru zaczęło się trochę marszczyć i gdzieś zniknęła mi ta piękna gładkość, z której z początku się cieszyłam. Ale powiem szczerze, że ostatecznie najgorzej nie wyszło. Gdy wyschło wyglądało lepiej. Zmarszczki się jakby wchłonęły a faktura pozostała tylko w wyglądzie jakby "szorstka". Jednak nie jest idealnie a ja zawsze bym chciała żeby było. Zależałoby mi na nieskazitelnej gładkości. Tak więc jak macie jakiś pomysł na to, to się ze mną podzielcie:)
A druga sprawa. Gdy stawiam gorącą szklankę to mi się przykleja do podkładki. Czego to jest wina? Wiecie? Czy to zależy od jakości lakieru, Czy musi być jakiś specjalny?

A podkładki wyglądają tak:
 Miałam jeszcze pocięte kawałki płyty więc dorobiłam cztery mniejsze podkładki do kompletu.
U mnie zrobiło się już zimnawo i siedzę w domku.
Ale piękne słoneczne dni za mną:) Nawet się poopalałam:) A co tam, stwierdziłam, że do domowych i ogrodowych prac wezmę się jak będzie chłodniej a póki są upały to trzeba korzystać:) Nasiedzę się w domu zimą:)
Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję za Wasze odwiedziny:)))
Bez z naszego ogródka.


Instagram

Copyright © 2014 Moje Pasje , Blogger