wtorek, 30 września 2014

"Wysyp" motyli:} i takie tam...

"Wysyp" motyli:} i takie tam...
Witajcie ponownie:} w tym roku mieliśmy bardzo przyjemnie na podwórku właśnie z powodu motyli. Było ich całe mnóstwo. Szczerze mówiąc to jeszcze tyle motyli na raz nie widziałam nigdzie:} Więc jest się z czego cieszyć. Taki balsam dla oka:}
Żałuję tylko, że wcześniej nie zrobiłam zdjęć, tak byłam zaganiana. Dopiero pod koniec mnie olśniło a było ich już wtedy mniej. Jeszcze są, ale też już nie tak dużo.
 
Co Wy na to?

A tutaj troszkę zdjęć, które od czasu do czasu udało mi się wykonać, gdy coś zakwitło:}
 
 
Nie wiem co to za dziwne róże. Udało mi się naliczyć 60 szt. pąków w jednym miejscu.
Na pewno miłośniczki ogrodów będą wiedziały co to za okaz:} a ja chętnie się dowiem:}

A to moja jedyna w tym roku wyprawa na grzyby:}
Zbiory były kiepskie ale te okazy musiałam uwiecznić.
 

 No i jeszcze nasz odwiedzacz:} Taka kicia do nas przychodzi. Prawda, że śliczna. To młodziutka kotka, bardzo drobniutka. Jej ubarwienie kojarzy mi się ze świnką morską:}
 Jest niesamowicie szybka. Jak iskierka. Wpada... Przegląda kąty i wypada.
 No ale w międzyczasie oczywiście musi opróżnić miskę.
 Przychodzi jedynie się najeść:} tak sobie wymyśliła:}
Nie zawsze jej się uda, bo czasem na jej drodze stanie nasz Szrek. A wtedy różnie bywa. Zdarza się, że ją ofuka i przegoni ale niekiedy jedzą nawet razem:}
Jak widać koty też miewają humory:}
Pozdrawiam Was milutko i cieplutko.
Do następnego razu...


sobota, 27 września 2014

Moja przygoda z mydłem hand made:)

Moja przygoda z mydłem hand made:)
Witajcie Kochani. Powiem Wam, że odkąd urodziła się Jagódka mam niekiedy wrażenie, że funkcjonuję na wariackich papierach. Wszystko w biegu, chaotycznie, byle zdążyć nim się doba skończy. Za to później zbieram tego efekty.
 Opowiem Wam moje przejścia z mydłem jakie miałam ostatnio. Otóż weszłam któregoś dnia na jeden z blogów, które odwiedzam i po przeczytaniu tego postu zachciało mi się zrobić mydło:) Zapisałam sobie stronę z przepisem na " za jakiś czas". I nagle ten czas nadszedł, jednak już nie chciało mi się zaglądać do przepisu, bo mimo wszystko nie mam go za wiele i postanowiłam, że zrobię z pamięci. Tak też się stało. Dosłownie na szybcika i niewiele myśląc, (podkreślam "niewiele") rozpoczęłam od smażenia mydła. Tak, tak, od smażenia. Rozpakowałam naprędce dwa mydła, wrzuciłam do garnka, zamieszałam i wyszłam do dziecka:)
Po chwili wróciłam do kuchni a tu...siwo! Mydło nie tylko się smażyło ale nawet paliło!
(A ja naiwna sądziłam, że się rozpuści:)
Więc, oczywiście najpierw zaczęłam wietrzyć, następnie wydrapywać siłą a nawet nożem mydło od dna, oczyszczać i skrobać zanieczyszczenia. Później był czas na doszorowanie garnka i zajrzenie do przepisu co zrobiłam nie tak:)! No i wtedy okazało się, że potrzebna jest woda. Więc od nowa zaczęłam cały proces.
Następnie okazało się, że ponieważ nie użyłam tego mydła z instrukcji tylko zupełnie inne, zwykłe, nie chciało się rozpuścić.
Mieszając i stojąc przy tym garnku powoli traciłam cierpliwość. Zrobiły się gluty, mydło ciągnęło się jak bardzo gęsty karmel tyle, że w oddzielnych kawałkach, niekiedy wręcz jak sznurki. No zupełnie to do mydła nie podobne!
No i co robić z czymś takim? Szkoda mi było wyrzucić.
Wpadłam na pomysł, aby użyć miksera:) No więc wzięłam tą nieszczęsną zawartość garnka i zaczęłam miksować. Tego już szczegółowo opisywać nie będę:) Sprofanowałam przepis całkowicie ale było lepiej
Następnie dodałam do ciężko powstałej masy kawę (mieloną, nie parzoną), cynamon, kurkumę i olejek migdałowy.
Paćkę, która powstała wsadziłam do pudełeczek jakie miałam pod ręką.
Za bardzo mi się nie podobało to co powstało, ale cóż najważniejsze, że się nie zmarnuje:)

 
Już stwierdzam, że konsystencja nie jest właściwa, bo mydło topi się trochę jak czekoladka, gdy za długo potrzymamy w dłoni. Jednak najważniejsze, że je wykorzystam:)
Natomiast: Nigdy więcej mydła hand made! 
A jeśli znów się skuszę to z pewnością dodam wodę:) i mydło koniecznie "Biały jeleń":) + czas w pełni przeznaczony na to co chcę zrobić, czyli nie na "szybcika":););););)

A jak jest u Was? Też miewacie takie przygody? Czy ja tylko taka "zdolna" jestem:)?
Pozdrawiam i dziękuję, że macie dla mnie czas:):)

Ps. To jest mydło do pillingu, oczywiście:)

wtorek, 16 września 2014

Trampki niemowlęce wykonane szydełkiem.

Trampki niemowlęce wykonane szydełkiem.
 Witajcie:) Dzisiaj jeszcze jedne trampeczki niemowlęce, które wykonałam na zamówienie.
Oto i one:
Fotografowanie łatwe nie było, bo kolorek jakiś taki odbijający:}

Muszę lecieć bo czasu u mnie wyjątkowo mało:)
Tak wiele mam do zrobienia...ale powolutku będę pokazywać:}

Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję za wszystkie Wasze słowa, za poświęcenie czasu na odwiedziny u mnie:} wiele to dla mnie znaczy, naprawdę.
Buziaki:}

piątek, 5 września 2014

Co otrzymałam...

Co otrzymałam...
Witajcie tak szybciutko. 
Dziękuję Wam za wspólny spacer po Ogrodzie Japońskim 
i rozpoznanie "dziwnego" drzewa, którego w żadnym innym mieście nie spotkałam:)
A teraz cudeńka, które miałam ogromną przyjemność wygrać w Candy organizowanym w Mój Magiczny Decoupage.
Z pewnością wiele osób zna to miejsce i nie muszę namawiać do odwiedzin. Ale jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji to serdecznie zapraszam:) przepiękne decoupageowe dzieła tam powstają i z pewnością Was zachwycą tak jak mnie:)
A teraz zdjęcia:
Szkatułka i drobiazgi:)
Dwa serca:)
Tabliczka:)
Serwetka i pędzel:)
Torba jako opakowanie:)
 Przede wszystkim to uwielbiam takie opakowania. Nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności pokazania Wam jak pomysłowo można zapakować upominki:) 
A tutaj już tabliczka na drzwiach wejściowych.
Prawda, że piękna:}? Od dawna mi się taka marzyła:}
Dziękuję pięknie za te wszystkie cudeńka. Jak tylko znajdę chwilkę to będę działać i pokazywać moje postępy w decoupagu:}

I jeszcze na koniec mała prośba, jeśli tylko możecie, pomóżcie:
Pozdrawiam Was i ściskam:}

Instagram

Copyright © 2014 Moje Pasje , Blogger