środa, 30 listopada 2016

Moja podróż do Toskanii

Moja podróż do Toskanii
Muszę się pochwalić. Odbyłam ostatnio wspaniałą podróż do Toskanii. A to za sprawą bloga Poradnik Turystycznego Myślenia, jak również książki "Toskania, że mucha nie siada", autorstwa Anny Muchy.
Zaczęło się od tego, że odwiedziłam powyższy blog, zachwyciłam się  wpisem jak również książką o tematyce Włoch  a skutkiem tego była książkowa wymianka  z autorką bloga. Tym sposobem stałam się posiadaczką owej interesującej książki. Szczerze mówiąc, gdy już do mnie dotarła miała poczekać na swoją kolej, a kolejka jest długa, jednak tak bardzo pasjonuje mnie wszystko, co dotyczy Włoch, że po prostu nie mogłam dłużej czekać. Musiałam wyruszyć w tę podróż natychmiast. A co ciekawe nie trwała ona długo, bo dwa dni
dwa wieczory, w sumie kilka godzin. 
Dzięki Ani, miałam przyjemność przez ten krótki czas delektować się smakami, zapachami,atmosferą tego niezwykłego regionu. Z przyjemnością oddawałam się lekturze poznając rodzaje serów, makaronów, jak również zwyczaje  kulinarne charakterystyczne dla Włochów.
Zatonęłam w klimacie ciepła, serdeczności, życzliwości poznanych ludzi, znajomych pracowników czy właścicieli różnych lokali przedstawianych przez autorkę. Każdą z tych osób z przyjemnością poznałabym osobiście. 
Podczas podróży obudziły się we mnie tęsknoty na toskańskie smaki i zapragnęłam skosztować wszystkiego po trochę. A już najbardziej spełnić swoje marzenie i odbyć tę podróż w sposób jak najbardziej rzeczywisty. Odwiedzić wspomniane miejsca, podziwiać wystrój tradycyjnych włoskich sklepów, wdychać zapachy suszonych pomidorów, wiszących na hakach kiełbas, dojrzewających serów...a już w szczególności zobaczyć na własne oczy pola lawendy i poczuć jej aromat w nozdrzach.
No cóż, może kiedyś się spełni...
Tymczasem u nas śnieżek prószy i toskańskich upałów brak:) pocieszam się moimi domowymi kwiatami. Cieszę się, że jeszcze kwitną bo lubię zawiesić na nich oko i poczuć się lepiej:)
Fiołki kupiłam kiedyś na wyprzedaży za 1 zł i spójrzcie tylko jakie są mi wdzięczne:)
Ten też dopiero późną jesienią się rozrósł i zaczął kwitnąć. A myślałam, że z niego już nic nie będzie.

A ja w obecnej aurze czytam książkę za książką i nadrabiam zaległości:) oj mam ich troszkę:)
Teraz kolej na 
Już rozpoczęłam czytanie i klimat książki bardzo mi odpowiada:)
Pozdrawiam Was bardzo cieplutko i serdecznie:)

wtorek, 8 listopada 2016

Alpaki z zaskoczenia.

Alpaki z zaskoczenia.
Witajcie:) U nas pogoda nadal taka jaka była, czyli szaro i ponuro a do tego coraz zimniej. Jednak trafił nam się jeszcze jeden słoneczny dzień, choć zimny. Wybraliśmy się zatem do naszego małego miasteczka na plac zabaw z Jagódką. Gdy podjeżdżaliśmy samochodem niesamowicie się zdziwiliśmy. Na placu zabaw czekał na nas taki widok:
Wiecie jak się zdumieliśmy:) Myśleliśmy, że te alpaki uciekły z za ogrodzenia.
Plac zabaw połączony jest z mini parkiem/skwerkiem. Sama nie wiem jak to nazwać. Jest kawałek terenu, na którym są huśtawki, część obszaru zwyczajnie zarośniętego trawą, małe alejki z roślinnością podpisaną tabliczkami jak w Ogrodzie Botanicznym, siłownia i w oddali ogrodzenie z alpakami, kozami, ogromna klatka z egzotycznym ptactwem i druga z egzotycznymi kaczkami. Nie spodziewaliśmy się na wolności tak dużych zwierząt:)
No ale okazało się, że na placu zabaw siedzi pani, która je pilnuje a one po prostu mają wybieg.
Bardzo nam było miło z tego powodu, że nam się takie widoki trafiły a my możemy wśród tak sympatycznych zwierząt pospacerować. Wbrew pozorom są bardzo płochliwe. Zbyt blisko nie da się podejść. I naprawdę są niesamowicie urocze:)
Także, spacerek był bardzo udany:) Jagódka zadowolona, choć bez humorów się nie obyło. 

Uwaga! Jeszcze będę się chwalić:) W ramach wymianki książkowej otrzymałam od Gosi wraz z książką śliczną, jesienną zakładkę;
I tak sobie właśnie nadal czytam, jak widzicie...ale, ale...zaczęłam też już coś działać. Także i w szydełku coś "piszczy":)
I taki maleńki zwiastun:
Pozdrawiam Was cieplutko i do następnego razu:)

piątek, 28 października 2016

A u mnie jesień zaczytana...

A u mnie jesień zaczytana...
Hej, hej:) Witam się z Wami tą jesienną porą. U mnie od wielu, wielu dni jest szaro, ponuro i niemal ciągle pada. Może ze trzy dni trafiły się ładne i słoneczne. Ale mnie to absolutnie nie przeszkadza ponieważ i tak siedzę w domu i jedyne co robię to czytam książki:) Powoli jednak zamierzam zacząć działać coś w pracach twórczych bo już mi się naprawdę tęskni za tym. Ale wracając do książek, to ostatnio wzięłam udział w wymiance książkowej,  PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ  zorganizowanej przez  SAVE THE MAGIC MOMENTS oraz SOCJOPATKA.PL, która zaowocowała nowymi pozycjami do czytania :) A oto co upolowałam:
A więc mam powody do radości:) Jesień i zima mi nie straszna :)
Jeszcze otrzymałam taką nagrodę od Powoluśku:)
Bardzo dziękuję Aldonko:) wkrótce coś powstanie z tego materiału na pewno:)

Pokażę Wam jeszcze jaką niespodziankę zrobił mi kilka dni temu Hibiskus:

Po prostu zachwycił mnie tymi pięknymi kwiatami. Szczególnie, że kupiliśmy go na przecenie za 1 lub 2 zł i niczego wielkiego się po nim nie spodziewałam, jedynie żemoże  przeżyje. A tu proszę taka wdzięczność:)
Kwiaty opadły po krótkim czasie i teraz stoi taka bida jak w dniu zakupu. Kompletnie się nie znam na tej roślinie. Czy to jakoś ma zimować czy co? Może moje czytelniczki coś mi doradzą:/
A co dobrego u Was słychać? Spędzacie czas na czytaniu?
Jeśli ktoś ma jeszcze ochotę się ze mną zamienić na jakąś książkę to tutaj, w moim kąciku można nadal to zrobić. W miarę czytania będę uzupełniała książki.
Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko, kolorowo jesiennie i do następnego razu.

piątek, 14 października 2016

"Pirania na kolację" Magda Bogusz - recenzja

"Pirania na kolację" Magda Bogusz - recenzja
książka

"Pirania na kolację" Magda Bogusz

 Wydawnictwo Sport i Turystyka - MUZA SA

Czy wyobrażacie sobie taką sytuację, że z dnia na dzień diametralnie zmieniacie swoje życie? Rzucacie pracę, sprzedajecie wszystko co posiadacie i nie przejmujecie się tym co będzie w przyszłości? Na takie radykalne zmiany decydują się Magda i Tomasz,bohaterowie książki. Nie ma przecież nic pasjonującego w tkwieniu w rutynie, płaceniu rachunków, robieniu kariery, pogoni za pieniędzmi. Natomiast nieprzewidywalna podróż w nieznane, to dopiero wyzwanie i gratka. Ile w tym radości i pasji. Wyprawa trwała dokładnie 1405 dni, para odwiedziła 4 kontynenty, aż 27 krajów! Wynik imponujący. Dzięki nim poznajemy bliżej inne kultury, obyczaje, uczestniczymy w niezwykłych ceremoniach. Obserwujemy zwyczaje żywieniowe, czasami wręcz niepojęte, czy bulwersujące dla europejczyków.
Jedzenie walało się po stole i pod stołem, jak nie smakowało ci jajko sadzone, to zwinnym ruchem zrzucałeś je z talerza na stół. A jak miałeś ochotę wypluć niesmaczne mięso, to odwracałeś lekko głowę w bok i plułeś za siebie.
Jestem pełna podziwu dla wytrwałości i determinacji tych ludzi, wiem, że sama nie zdobyłabym się na to, czego oni doświadczyli. Mam na myśli wszelkie trudy podróży; wypadki losowe, tzw pech, który wielokrotnie im towarzyszył, wszelkie choroby, niebezpieczeństwa. Oni to wszystko przetrwali, mało tego zostało im to wynagrodzone w postaci, dobrych życzliwych ludzi, których spotkali na swej drodze, wspaniałych widoków, niezapomnianych doświadczeń i wielkiej satysfakcji połączonej z falami szczęścia. Dla takich stanów duszy się żyje.
Gdy wdrapaliśmy się na wyższą część krateru, mogliśmy zajrzeć głęboko w gardziel ziejącego ogniem potwora, a pływające języki czerwonej lawy przedzierały się między kłębiącym się dymem.
Gdyby taki wulkan znajdował się w Europie, pewnie barierki z zakazem wstępu ustawione byłyby już kilometr od krateru. Ale nie tutaj, na Vanuatu można było wychylić się i spojrzeć w głąb Ziemi, zobaczyć bulgoczącą magmę.
Czyż nie jest to imponująca odwaga?  Mnie już dawno by opuściła.
Nie można zaprzeczyć, że takie podróże rozwijają, wnoszą wiele do naszego życia. Stajemy się bogatsi duchowo, na pewno inaczej patrzymy na życie, doceniamy to, co mamy, choćby czystą pościel czy wodę pod prysznicem. Nie oczekujemy już zbyt wiele, nie gonimy za tym żeby mieć, bo przecież już MAMY. 
Książkę gorąco polecam, każdy miłośnik podróży, ciekawy innych kultur z pewnością doceni tę pozycję. Oprócz interesującej treści, znajdziemy w niej dokumenty z podróży w postaci pięknych fotografii a trzeba również dodać, że książka została pięknie wydana i aż chce się do niej zajrzeć.

Moja ocena 5/6

Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną.

Za przeczytanie książki serdecznie dziękuję księgarni




A Wy znacie tę książkę? Będę wdzięczna jeśli podzielicie się opinią:)
Pozdrawiam Was cieplutko

czwartek, 6 października 2016

"Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski - recenzja

"Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski - recenzja

"Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski

Wydawnictwo: Latarnia

Książka składa się z sześciu utworów autorstwa  reżysera i scenarzysty Jana Jakuba Kolskiego. Autor przedstawia nam niezwykłe historie, w których magia łączy się z rzeczywistością. Niekiedy trudno zauważyć gdzie przebiega granica. Każda z historii, to obraz wsi, tym samym prostej społeczności, która z łatwością poddaje się manipulacji, wszelkim przesądom a także jest zdolna do bezwzględnych czynów z prymitywnych pobudek jakimi są zemsta, nienawiść, czy zazdrość.
Czytając książkę z jednej strony byłam zachwycona sposobem widzenia świata przez autora, jego wyobraźnią, umiejętnością przedstawienia bohaterów, jednak z drugiej czułam obrzydzenie i wstręt.
Zarobaczona nie ugryzła. Tym razem przytuliła się przymilnie policzkiem do wierzchu dłoni. Stary szybkim ruchem zerwał opaskę. Cofnął go widok i smród. Oczy chorej były zastrupiałe, zaropiałe i zarobaczone. Szybko zabrał się do dzieła"
Odkładałam książkę, by po czasie znów po nią sięgnąć. Nie ukrywam, że przez bardziej drastyczne sceny trudno mi było przebrnąć. Jednak każdy utwór powoduje pewne zatrzymanie i choćby chwilę refleksji. 
Niewątpliwie fani twórczości Kolskiego się nie zawiodą. Większość wielbicieli na pewno niektóre utwory skojarzy z ekranizacji i to będzie dla nich prawdziwa uczta. Sama muszę stwierdzić, że książka została napisana w wielkim stylu i na bardzo wysokim poziomie. 

Moja ocena: 5/6

Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną.

Za przeczytanie książki dziękuję wydawnictwu LATARNIA
A jak Wasze wrażenia? Będę wdzięczna za  opinie:)
Pozdrawiam najmocniej



sobota, 1 października 2016

Przeczytaj & podaj dalej - II edycja

Przeczytaj & podaj dalej - II edycja
Witajcie :) jako wielbicielka książek przyłączam się po raz drugi do akcji wymiany książkowej
PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ zorganizowanej przez SAVE THE
MAGIC MOMENTS oraz SOCJOPATKA.PL
Szczegóły akcji tutaj
 zapraszam:)


1. "Córka słońca" Barbara Wood opis
2. "Co się mieści w dwóch walizkach" Veronika Peters - opis
3. "Pod jednym dachem" Amy Sohn  opis WYMIENIONA
4. ''Dziedzictwo Delii Sutherland" Barbara O'Neill opis
5. "Zapiski stanu poważnego" Monika Szwaja opis
6. "Kochaj i jedz Brazyliszku" Michalina Kłosińska-Moeda - opis
7. "48 tygodni" Magdalena Kordel opis
8. "Całe piękno świata" Marc Esposito opis WYMIENIONA
9. "Pary" John Updike  opis
10. "Powrót do Holly Springs" Jan Karon opis
11. "Smak kamienicy" Maria Kordykiewicz opis
12. ''Jadro ciemności" Joseph Conrad - opis
13.  "Jestem nudziarą" Monika Szwaja opis
14. "W pogoni za rozumem" Bridget Jones opis
15. "Chodźmy razem" Josie Lloyd, Emlyn Rees opis
16. "Książka poniekąd kucharska" Joanna Chmielewska opis
17. "Polowanie na męża" Lynda Curnyn opis
18. "Prosto z mostu" Jane Green opis
19. ''Trzydziestka na karku" Lisa Jewell opis
20. "Mężczyzna i żona" Tony Parsons opis
21. "Wierność w stereo" Nick Hornby opis
22. "Mężczyzna i chłopiec" Tony Parsons opis
23. "Impreza u Ralpha" Lisa Jewell opis
24. "Nie całkiem do pary" Wendy Markham opis
25 "Seks w wielkim mieście" Candace Bushnell opis
26. "Imię i nazwisko zastrzeżone" Jane Sigaloff opis
27. "Rosyjski kochanek" Maria Nurowska opis
28. "W pogoni za Alice" Clare Naylor  opis
29. "Niania w Nowym Jorku'' Nicola Kraus, Emma McLaughlin opis WYMIENIONA

30. "Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski opis WYMIENIONA
31. "Ogarnij się i zacznij żyć" Lucia Taborada opis Moja recenzja WYMIENIONA
32. "Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę"Tony Kososki opis Moja recenzja WYMIENIONA
33. "Każdy powszedni dzień" Karen Kingsbury opis WYMIENIONA

Zapraszam serdecznie:)

poniedziałek, 19 września 2016

"Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę" Tony Kososki - recenzja

"Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę" Tony Kososki - recenzja

"Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę" Tony Kososki

Wydawnictwo Sport i Turystyka - MUZA SA

Autor książki Tony Kososki, a tak naprawdę Przemysław Śleziak, zabiera nas w niesamowitą, pełną niespodzianek i wielu trudności podróż po Ameryce Południowej. Wyprawa ta, jest realizacją marzeń, wielką pasją ale i ogromnym sprawdzianem dla młodego chłopaka. Niemal nie korzystając z pieniędzy, podróżując autostopem, nie mając zapewnionych noclegów przemierza z godnym podziwu uporem i determinacją kilometr za kilometrem dążąc do wcześniej obranego celu. Czy to możliwe aby mu się udało? A jednak.
Jego podróż, to wspaniałe wrażenia, bogate przeżycia ale i różnego rodzaju kłopoty, choroby, silne zmęczenie, czy nawet strach. Dzięki Przemkowi poznajemy liczne cuda natury, zabytki ale i inną kulturę, przekonujemy się, że nie warto ulegać stereotypom. Chłopak od początku bardzo stara się nie uprzedzać. Po tym jak wszyscy go przestrzegają, straszą niebezpieczeństwem, kradzieżą, czy nawet zagrożeniem życia on pragnie wszystko sprawdzić osobiście. Właściwie, to byłam pełna podziwu dla jego odważnych decyzji. Widać, że sprawiło mu satysfakcję, gdy wielokrotnie udowodnił, że ludzie nie są źli, wręcz pomocni i życzliwi a opowiedziane historyjki okazywały się nieprawdą. Wiele razy musiał zdać się na łaskę i pomoc napotkanych osób i okazało się, że tak też można. Tak naprawdę wszystko można, jeżeli tylko ma się pragnienie.

Zobaczyłem, że najważniejsze to postawić sobie jasny cel i całym sobą do niego dążyć. Najtrudniej w tym wszystkim jest zrobić ten pierwszy krok, gdy blokują nas nasze własne myśli, przekonania czy obawy, lub otoczenie. Gdy już podejmujemy decyzję, wszystko zaczyna się jakoś układać, adaptujemy się do nowej sytuacji, mozolnie przesuwamy granicę tego, co wcześniej było niemożliwe, aż dochodzimy do punktu, w którym nie wiemy, co wtedy stało na przeszkodzie.

Jak widać, wiele możemy się nauczyć od tego mężczyzny. Spontaniczność, krótkoterminowe myślenie, duży luz i swoboda to atuty  młodego wieku. 
W życiu niektóre rzeczy najlepiej zrobić jak najszybciej, żeby pech nie zdążył nas dogonić
Jednak nie można powiedzieć o Przemku, że jest lekkomyślny i w ogóle nie myśli o przyszłości, o nie. Mimo, że wybrał się w tak ciężką podróż, sypiał często w namiocie pod gołym niebem, na klatce schodowej czy po prostu na ławce, często nie dojadał, bardzo ciężko chorował, czy opadał z sił to jednak zajmował się również sprawami edukacji. W trakcie podróży napisał pracę inżynierską, którą zaliczył na piątkę. Jak tego dokonał? Też jestem zdumiona. Jak widać to również bardzo ambitny chłopak. Ponadto przez całą swoją podróż znajdował czas na prowadzenie bloga, gdzie dokumentował swoje przeżycia i doświadczenia z podróży. 

Książka jest pięknie wydana, już sama okładka zachęca do zajrzenia do środka i zapoznania się z treścią. Wewnątrz tekst wzbogacają zdjęcia z podróży, co bardzo mnie ujęło, gdyż lubię zerknąć na tego rodzaju dokumentację czyichś przeżyć. Jedynie czego mi zabrakło w niektórych przypadkach, to szerszych opisów. Czułam niedosyt, gdy czytałam, że coś jest piękne, wspaniałe, niezwykłe. Chciałabym zagłębić się w szczegóły widoku jaki zobaczył podróżujący. Zachwycić się także. Jednak mimo to, gorąco zachęcam do przeczytania książki.

Moja ocena 5/6

Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną.

Za przeczytanie książki serdecznie dziękuję księgarni


 http://pantomasz.pl

Czytaliście? Znacie tę książkę? Podzielcie się opinią:)

W następnym poście przewiduję zaległą książkę "Jancio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski
A teraz czytam "Pirania na kolację" Magda Bogusz ( Wkrótce recenzja)

Pozdrawiam Was cieplutko.


piątek, 9 września 2016

Gość specjalny.

Gość specjalny.
Witajcie:) Bardzo długo mnie tym razem nie było i powiem Wam, że już się za Wami stęskniłam. Niestety z przyczyn ode mnie niezależnych tak się dzieje i może jeszcze to troszkę potrwać, czyli prawdopodobnie za często nie będę się pojawiać. Jednak będę robiła co w mojej mocy by choć od czasu do czasu coś napisać, bo nawet mam zaległości postowe.  Na razie cicho sza ale...kiedyś Wam wszystko wytłumaczę :) Mam nadzieję, że mimo to będziecie mnie odwiedzać.

Dzisiaj będzie zupełnie nietypowo ale bardzo miło i sympatycznie, ponieważ na moim blogu pojawił się gość specjalny. Poznamy wyjątkową osobę, która całe swoje serce wkłada w prace ręczne. A jakiego rodzaju są to prace? Jesteście ciekawi? Zatem zróbcie sobie kawkę i poczytajcie. Zapraszam serdecznie, poznajcie panią Martynę Siekirkę.

Witajcie Moi Mili,

na początek chciałam Wam powiedzieć, że jest mi bardzo miło gościć na  Anitkowym blogu "Moje Pasje".  Wiem, że zagląda tutaj wiele osób, więc to bardzo miłe, że tyle Osób mnie przeczyta...

Chciałam Was dziś zaprosić w moje skromne...Opowiedzieć troszkę o sobie i o mojej pasji... I przede wszystkim bardzo, bardzo serdecznie zaprosić do zaglądania na mój blog,  gdzie prezentuję swoje prace, gdyż, zdradzę Wam w sekrecie, że bardzo mi brakuje Osób do mnie zaglądających, komentujących moje poczynania i "dialogu z Czytelnikiem"...

No dobrze, dobrze to już nie trzymam Was w niepewności i...
Zajmuję się scrapbookingiem, wielu z Was pewnie to słówko coś mówi a dla tych co nie wiedzą "z czym to się je" powiem, że bawię się papierem. Robię kartki, zaproszenia, albumy kalendarze, exploding box i wszystko co z papieru można zrobić.

Spróbowałam tego ok. 2 lat temu a pokochałam pod koniec zeszłego roku... Szlifuję swój warsztat, powoli przekonuję się, że na warsztaty warto jeździć i kartkuję, kartkuję, kartkuję coraz więcej... Bo praktyka czyni mistrza... Ponoć. I chyba przynosi to rezultaty, bo co rusz pojawia się jakieś zamówienie, grono odbiorców się powiększa, mam już swoich "Stałych Klientów"... I TO! jest niezmiernie miłe...gdy z białej kartki robię coś,  co później ktoś chce mieć...To cieszy, to jest to, co sprawia w tym jeszcze większą radość niż samo tworzenie... Najlepsze są zamówienia, które stawiają przede mną nowe wyzwanie, coś czego się jeszcze nie robiło... I tak wykonałam zaproszenia na "Koralowe Gody" czyli 35 rocznicę ślubu....
Podziękowania dla Położnych za opiekę czy projekty fotograficzne, w których Fotografowie oddają swoje prace... Czuję wtedy, że dopełniam ich dzieła, stanowię wisienkę na torcie.
A o mnie? Prawie 30stka żyjąca w związku, który sprawia, że jestem szczęśliwa. Pracuję jako... kasjer sprzedawca, ale w rzeczywistości prowadzę tzw "małą księgowość" w dużej firmie, czyli... siedzę w papierach... Chyba mi one pisane :)
Poza tym romantyczna dusza ze mnie. Uwielbiam patrzeć w ognisko i w wodę. Najlepszy spacer to ten brzegiem morza. Kocham poezje śpiewaną ale i polskim rockiem nie pogardzę, uwielbiam łazić, obserwować ludzi ich różnorodność stąd pewnie uwielbiam Wrocław, stolicę województwa w którym mieszkam. No dobrze... Kończę powoli... Jeszcze moje miejsce w sieci:

Fanpage: https://www.facebook.com/WariacjeMartyski 
blog: http://wariacjemartyski.blogspot.com/

oraz jeszcze kilka prac, które wyszły spod moich łapek...


Cieplutko Was pozdrawiam, 
i bardzo, bardzo serdecznie zapraszam do siebie w odwiedziny.
Martyna Siekirka 
(Na blogu podpisująca się jako MarSi,
w sieci znana jako Wariacje Martyśki).

Dziękuję Martynko za zaprezentowanie się na moim blogu:) 

A ja przedstawię Wam jeszcze dwie moje prywatne prace, w których posiadaniu  jestem, a zostały wykonane przez Martynkę.
Karteczka okolicznościowa oraz wspaniała rzecz, mianowicie mini notesik na Jagódkowe dialogi:
W takim podręcznym zeszyciku, wielkości 9/8 cm, umieszczam nowe słówka córeczki, jej pierwsze dialogi, czy zabawne zdania:) Cudownie praktyczny przedmiot a poza tym ślicznie wykonany:) A jak Wam się podoba?

Kochani, na dziś to tyle. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis Wam się podobał, zachęcam do wyrażenia opinii i tak jak napisałam wyżej, liczę, że mimo mojej nieobecności jednak do mnie zajrzycie:)
Pozdrawiam Was najmocniej jak mogę i lecę Was troszkę poodwiedzać:)

A gdyby ktoś miał ochotę zaprezentować się na moim blogu, to będzie mi bardzo miło i zapraszam: kastorm4@wp.pl


piątek, 12 sierpnia 2016

"Lida" Aleksander Jurewicz - recenzja

"Lida" Aleksander Jurewicz -  recenzja

"Lida" Aleksander Jurewicz

Wydawnictwo LATARNIA

"Wciąż mam pięć lat i marynarski 
mundurek na sobie
Wciąż na dworcu czeka
ostatni repatriancki pociąg
Nikt nie wsiada do tego pociągu
Nikt nie płacze na peronie
Gdzieś zagubił się ojciec z maszyną
do szycia "Singer" zawiniętą w płótno (...)"

Książka to poruszające wspomnienia autora. Przedstawione widzenie świata oczami pięcioletniego dziecka, Alika ale i dorosłego już mężczyzny weryfikującego dziecięcą rzeczywistość. Od pierwszych stron pochłania nas obraz życia tego małego chłopca, którego sytuacja zmusza do opuszczenia rodzinnych stron i wyjechania wraz z rodzicami w nieznane.  Tym nieznanym jest Polska i mimo, że chłopiec nie wie co go tam czeka, najbardziej w świecie pragnie zostać tu gdzie jest. Nie chce rozstawać się z ukochaną babcią, dziadkiem, psem i znajomymi kątami rodzinnego domu. 
Dziecko do ostatniej chwili nasłuchuje odgłosów domu i wyczekuje zwiastunów zmiany decyzji o wyjeździe. Jednak to nie możliwe. Decyzja już zapadła i wszyscy przygotowują rodzinę do podróży. 
W mojej głowie jak echo pobrzmiewa płacz i nawoływania małego Alika, gdy do ostatniej chwili broni się przed wyjazdem
"Chłopca z trudem oderwano od szyi babci, wyjącego i bijącego na oślep nogami, wepchnięto do ciemnego wagonu (...)
(...) a on popchnięty w środek tej czeluści wył: - "nie chaczu, nie chaczu!...babuszka miłaja!"
Po dojeździe do celu, również nie jest mu lekko, wspomnienia go nie opuszczają, tęsknota za bliskimi nie daje mu spokoju a przez miejscowych traktowany jest jak obcy. Brak akceptacji przez inne dzieci sprawia mu ogromny ból i jest zupełnie niezrozumiały.
''Dlaczego więc ja? W czym byłem podobny, że mówiono tak na mnie z odrazą i niechęcią? Nigdy nie pozwolili mi pograć, zawsze zabrakło dla mnie pary, mój kij do palanta wydawał im się nie dobry i któryś z nich łamał go na swoim kolanie i rzucał mi pod nogi: - "Idź ty, kacap..." - odpychali, czasami ktoś mocniej uderzył w plecy albo kopnął."
Obok takiej historii nie sposób przejść obojętnie. Nie zadumać się nad dziecięcym życiem tak bardzo zależnym od innych. Autor pisze bardzo refleksyjnie, kieruje naszą uwagę na  ludzkie wartości. Powoduje, że delektujemy się książką, która pisana prozą zawiera również, tak potrzebne duszy wiersze. 
Dla mnie "Lida" to prawdziwy rarytas literacki, uważam, że każdy powinien po nią sięgnąć. Każdy, kto gustuje w prawdziwych dziełach pisarskich. To książka, do której się wraca.

Biały pokój
Gdzieś tutaj były rozrzucone
klocki, szpulki po niciach
ułożone w pociąg, koń na biegunach
z wyrwaną grzywą, książka otwarta
na zdjęciu Stalina.
Tu stało radio, tutaj łóżeczko,
szczerbaty nocnik, klon
za oknem coś opowiadał gdy wiatr
nieśmiało trącał o szybę.
Kot się wygrzewał na piecu
z dziadkiem, ojciec wciąż śpiewał
przy swojej maszynie, skwierczały
bliny tuż obok w kuchni...
Gdzieś tutaj, kiedyś, chyba
naprawdę, chyba niedawno...

Moja ocena:  6/6

Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną.

Za przeczytanie książki dziękuję wydawnictwu LATARNIA
Czytaliście? Znacie "Lidę" A. Jurewicza? Jestem ciekawa Waszych opinii. Tymczasem pozdrawiam cieplutko:)



niedziela, 7 sierpnia 2016

Podsumowanie lipca.

Podsumowanie lipca.
Pora na podsumowanie lipca, zgodnie z akcją linkowania u Gosi:)
W lipcu robiliśmy sobie jednodniowe wypady z córcią w ciekawe miejsca. 

Po raz pierwszy zostałam sama! To znaczy oddałam córeczkę do babci i dziadka na dwie noce! To do mnie niepodobne. Jak dotąd nie rozstawałam się z nią w ogóle. Nawet przed samym wyjazdem, gdy wprowadzałam ją w to co ją czeka, mówiąc będziesz spała dzisiaj z babcią, to ona słodko: "cziemu? maciom?" Niewiele rozumiejąc, bo przecież zawsze wszystko ze mną.
 Było troszkę ciężko, ale jakoś dałam radę. Okazało się, że bardzo tego potrzebowałyśmy obie. Ja byłam już umęczona strasznie a jej zachowanie nawet zmotywowało mnie do tego:) Po pierwszych kotach, za jakiś czas znów pojechała ale tym razem na dłużej. O jeden dzień za długo jak się okazało bo już dopadała mnie depresja. Ale i to było nam potrzebne:) Teraz już jest w domku i jak na razie nie zamierzam jej nigdzie dawać:) Tym bardziej, że wracać wcale nie chciała:)))
A jak jest u Was, rozstajecie się na dłużej niż jeden dzień z takimi maluchami?
*
Miesiąc blogowy rozpoczęłam recenzją poradnika  "Ogarnij się i zacznij żyć. Porady dla nie całkiem doskonałych." 
Lucia Taboada
Zrobiłam techniką szydełkową dwa żółwiki African Flowers, które są do kupienia tutaj
Nawiązałam współpracę z wydawnictwem LATARNIA
Poczyniłam zmiany na blogu, następnie poczytałam Wasze wskazówki na ten temat, które wzięłam sobie pod rozwagę i bardzo Wam za Tę pomoc dziękuję:) Ostatecznie zmieniłam banerek na niezbyt duży, myślę, że nie przytłaczający, delikatny i na razie chyba jest ok? Jak myślicie? Gdybym była w lepszej formie finansowej zgłosiłabym się do fachowca, który by mi wszystko pięknie porobił ale póki co, muszę polegać na samej sobie. Także wszystkie zmiany na blogu to tylko moje skromne działania.
W lipcu też stałam się starsza o rok:) i miałam imieniny. Na imieniny dostałam niezwykły prezent, o którym wkrótce. 
Pod sam koniec lipca przedstawiłam Wam książkę "Jedyny pirat na imprezie" Lindsey Stirling

Troszkę Was zaskakując, tym że książka nie jest o tym o czym się wydaje być:))) dziękuję za wszystkie komentarze i polecenia utworów. Wszystko powoli sobie odtwarzam w miarę mojego wolnego czasu:)
Przed końcem lipca zakończyła się również zabawa książkowa u Gosi 
W ramach tej zabawy zrobiłyśmy sobie wymiankę z Margaritess
Ja wysłałam książkę z zakładką własnej twórczości
Zdjęcie podebrałam z bloga Margaritess
Umówiłyśmy się, że w zamian wybieram książkę:
A otrzymałam oprócz powyższej jeszcze jedną: 
Catherine Pancol
Zdjęcie podebrane z bloga Margaritess
Oniemiałam, gdy zobaczyłam przesyłkę. Taka to dobra duszyczka z Małgosi, że chciała mi sprawić przyjemność, bo wiedziała, że interesują mnie obie książki. Niesamowicie mnie tym poruszyła:)



A co do wymiany moich książek to możecie nadal zgłaszać się tutaj jeśli macie ochotę.
W najbliższym poście zapraszam na recenzję książki "Lida" Aleksander Jurewicz.
Post linkuję do Gosi a Was serdecznie ściskam i pozdrawiam ciepło:) miłego sierpnia:)

Instagram

Copyright © 2014 Moje Pasje , Blogger