Witajcie:) dość dawno mnie nie było ale tak trudno mi się dostać do komputera, tyle jest do zrobienia, że nie nadążam:) Mam na blogu spore zaległości, szczerze mówiąc i nie wiem kiedy to nadrobię.
Dziś wpis będzie nieco inny jako, że zgłosiłam się do przetestowania oleju kokosowego u Moniki na hamaku, zostałam wybrana i właśnie o nim chcę Wam napisać.
Olej kokosowy znam od jakiegoś czasu i miałam przyjemność używać go już wcześniej. Jednak był zupełnie innej firmy, do tego nie był bio, dlatego mogłam sobie teraz porównać. Najpierw pokaże Wam co otrzymałam od firmy:
Dziś wpis będzie nieco inny jako, że zgłosiłam się do przetestowania oleju kokosowego u Moniki na hamaku, zostałam wybrana i właśnie o nim chcę Wam napisać.
Olej kokosowy znam od jakiegoś czasu i miałam przyjemność używać go już wcześniej. Jednak był zupełnie innej firmy, do tego nie był bio, dlatego mogłam sobie teraz porównać. Najpierw pokaże Wam co otrzymałam od firmy:
Trzy 30g słoiczki bio oleju kokosowego (pochodzenie Sri Lanka).
O pozytywnych właściwościach tego produktu słyszałam już dawno. Jak również o tym, że wykorzystywany jest nie tylko do smażenia ale i do pielęgnacji skóry, włosów, zębów. Przyznam, że wcześniej nie wypróbowałam go aż do tego stopnia. Dopiero powyższy olej zachęcił mnie do prawdziwych eksperymentów. Co mnie tak zachęciło?
Przede wszystkim zapach, którego absolutnie się nie spodziewałam. Poprzednie oleje kokosowe, których używałam były bezzapachowe. Ten olej pachnie jak batonik Bounty. Więc jak nie zastosować go w celach kosmetycznych...