piątek, 20 marca 2015

Podusia z sówkami - jeszcze cieplutka:)

Podusia z sówkami - jeszcze cieplutka:)
Witajcie:) Dziękuję pięknie za wyrozumiałość co do mojego kosza
Myślę, że to nie jest moja dziedzina i na razie dam sobie spokój.
Podszlifuję za to szycie bo mnie nieco wciąga!!!!

Dziś po prostu pękam z dumy! Wiem, wiem dla mistrzów szycia to takie nic, ale to moje początki jak pamiętacie i dlatego z poniższego jestem mega dumna:)
Potrzebowałam dla Jagódki malutką podusię do wózka i nareszcie udało mi się ją wykonać.

Wyjęłam wczoraj prawdziwą maszynę i uszyłam (już nie ręcznie i nie maszyną ręczną jak do tej pory)  taką podusię. Ma około 25/30 cm, bo taka właśnie była mi potrzebna.

Po wypchaniu jest tak mięciutka i milutka jak najmilsza przytulanka.
Bardzo mnie to cieszy.

a tak wyglądała przed wypełnieniem:
I jak Wam się podoba? Co sądzicie o moich początkach?

A tutaj jeszcze moja nagroda niespodzianka za udział w konkursie na blogu malwinkowo.
Dziękuję pięknie:)))
A Was zachęcam do zajrzenia i zobaczenia jakie piękne prace z papierków i nie tylko robi Malwinku:)
.................................
Muszę Wam powiedzieć, że ostatnio odkąd zrobiło się cieplej i słoneczniej udaje mi się spędzić około godzinki czy półtorej w ogródku.
Dziś również zdążyłam w tym czasie sporo uporządkować  i jestem bardzo zadowolona:)
A pracy jest mnóstwo. Ja muszę bardzo ten czas rozdzielać między wiele rzeczy bo moja córcia nadal taka absorbująca. Najlepiej by było gdybym ją ciągle nosiła na rękach:)

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego ciepłego weekendu:)

piątek, 13 marca 2015

Kosz/osłonka z papierowej wikliny. Przebiśniegi i ciasto bananowe.

Kosz/osłonka z papierowej wikliny. Przebiśniegi i ciasto bananowe.
Witam Was prawie wiosennie:0) U nas dziś deszczyk padał i padał:)
 Zauważyłam, że żyrafa z poprzedniego postu zyskała popularność:)
A więc chyba się spodobała. A sądząc po Waszych przemiłych komentarzach, to na pewno. Jest mi bardzo miło i serdecznie dziękuję za te wszystkie miłe wpisy:)
Dzisiaj przybywam z kolejnym moim tworem. Tym razem nie szyciowym ani szydełkowym ale plecionym z papieru.
To mój drugi kosz. Pierwszy, który zrobiłam kilka lat temu chyba nawet nie został uwieczniony. Teraz potrzebowałam dużej osłonki na donicę i postanowiłam spróbować zrobić ją sama.
Nie powiem, że było łatwo. Taki duży kosz jest znacznie  trudniej wypleść niż malutki.
Najciężej mi było zachować kształt. Często schodził się do środka więc rozplatałam i plotłam od nowa. W końcu pomogłam sobie wkładając do wnętrza wiaderko i wyplatałam na nim. To mi nieco ułatwiło ale mam świadomość, że nie jest doskonały. Sądzę jednak, że po to prowadzimy nasze blogi typowo hobbystyczne, żeby pokazywać nie tylko to co idealne ale również nasze początki w jakiejś dziedzinie, pierwsze koślawce czy później ewentualne postępy... Jest się wtedy do czego odnieść.
Nie chcę nic idealizować i pokazywać tylko to, co uważam, że w miarę mi wyszło. Bo po co? 
Rękodzieło to nie fabryka i maszyny a nasze ręce , które wciąż się uczą. Nie wiem jak Wy myślicie ale ja tak uważam. I dlatego pokazuję mój kosz:)
Kosz ma 29 cm wysokości a obwód 103 cm.
 To zdjęcie wykonane na dworze. Powiem Wam, że naprawdę starałam się wyplatać bardzo równiutko i miałam wrażenie, że tak robię. Jednak, gdy odrywałam się od pracy by zobaczyć efekt okazywało się, że nie jest tak jak myślałam. Jeszcze nie zgłębiłam w czym rzecz:(
Może coś podpowiecie?
 A to zdjęcie już w domu. Pomalowałam go lakierobejcą. A następnie jeszcze lakierem.

I troszkę wiosny:
 A tutaj jeszcze mała wzmianka na temat ciasta bananowego:
Upiekłam je po raz pierwszy. Dotąd chodziło tylko za mną i prześladowało na Waszych blogach:)
Aż w końcu przyszła na nie pora. 
Skorzystałam z tego przepisu klik . A to dlatego, że jest mnóstwo wersji tego ciasta i gdy wchodziłam na przepisy zaprzyjaźnionych blogów okazywało się, że jakiegoś składnika mi brakuje. A ciasto piekłam spontanicznie wieczorem i akurat z tego przepisu wszystko miałam:)
Powiem Wam, że wyszło pyszne i bardzo mi smakowało. Jedynie uważam, że ilość cukru w przepisie była zbyt duża. Banany są mocno słodkie i w sumie wyszło ZA słodkie:) Ale mnie to nie przeszkadzało w pochłonięciu go w całości:)
Tak, tak dobrze czytacie. Sama zjadłam całe to ciasto, hi, hi.
Moja Połowa była tak "miła" powiedzieć, że takiego nie lubi i mogę je sobie sama zjeść:)
Też macie w domu takie Połówki? co to gardzą ciastem?:)
Niewiarygodne, że tak można:)
 

piątek, 6 marca 2015

Żyrafa.

Żyrafa.
Witajcie Moi Mili:)) Pamiętacie konika, którego zrobiłam dla Wiktorii???
Uszyłam wtedy dwie zabawki a miałam do pokazania jedną:)
Konika szyłam całkowicie ręcznie a poniższą przy pomocy niewielkiej ręcznej maszyny.
Przedstawiam Wam żyrafę:

 






 Wykrój, jako początkująca osoba, znalazłam w sieci. Wydał mi się odpowiedni dla małej Wiktorii. Oczyma wyobraźni widziałam malutką rączkę targającą tę dłuuuugą szyję:))















Dodam jeszcze, że wzory na tkaninie znalazły się w zamierzonych przeze mnie miejscach (nie z przypadku). Świadomie ułożyłam i wykroiłam tkaninę w ten właśnie sposób:)
No może poza butem:)) hi, hi
Wiem, wygląda jakby ktoś w nią nim cisnął:)))
Ale zależało mi na tej połówce serca na grzbiecie. A but? Przyjmijmy, że z daleka wygląda jak kołnierzyk:)))





I jak Wam się podoba?
Pozdrawiam Was cieplutko i do następnego razu:8)

Instagram

Copyright © 2014 Moje Pasje , Blogger