Hej, hej:) Witam się z Wami tą jesienną porą. U mnie od wielu, wielu dni jest szaro, ponuro i niemal ciągle pada. Może ze trzy dni trafiły się ładne i słoneczne. Ale mnie to absolutnie nie przeszkadza ponieważ i tak siedzę w domu i jedyne co robię to czytam książki:) Powoli jednak zamierzam zacząć działać coś w pracach twórczych bo już mi się naprawdę tęskni za tym. Ale wracając do książek, to ostatnio wzięłam udział w wymiance książkowej,PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ zorganizowanej przez SAVE THEMAGIC MOMENTS oraz SOCJOPATKA.PL, która zaowocowała nowymi pozycjami do czytania :) A oto co upolowałam:
A więc mam powody do radości:) Jesień i zima mi nie straszna :)
Bardzo dziękuję Aldonko:) wkrótce coś powstanie z tego materiału na pewno:)
Pokażę Wam jeszcze jaką niespodziankę zrobił mi kilka dni temu Hibiskus:
Po prostu zachwycił mnie tymi pięknymi kwiatami. Szczególnie, że kupiliśmy go na przecenie za 1 lub 2 zł i niczego wielkiego się po nim nie spodziewałam, jedynie żemoże przeżyje. A tu proszę taka wdzięczność:)
Kwiaty opadły po krótkim czasie i teraz stoi taka bida jak w dniu zakupu. Kompletnie się nie znam na tej roślinie. Czy to jakoś ma zimować czy co? Może moje czytelniczki coś mi doradzą:/
A co dobrego u Was słychać? Spędzacie czas na czytaniu?
Jeśli ktoś ma jeszcze ochotę się ze mną zamienić na jakąś książkę to tutaj, w moim kąciku można nadal to zrobić. W miarę czytania będę uzupełniała książki.
Tymczasem pozdrawiam Was cieplutko, kolorowo jesiennie i do następnego razu.
Czy wyobrażacie sobie taką sytuację, że z dnia na dzień diametralnie zmieniacie swoje życie? Rzucacie pracę, sprzedajecie wszystko co posiadacie i nie przejmujecie się tym co będzie w przyszłości? Na takie radykalne zmiany decydują się Magda i Tomasz,bohaterowie książki. Nie ma przecież nic pasjonującego w tkwieniu w rutynie, płaceniu rachunków, robieniu kariery, pogoni za pieniędzmi. Natomiast nieprzewidywalna podróż w nieznane, to dopiero wyzwanie i gratka. Ile w tym radości i pasji. Wyprawa trwała dokładnie 1405 dni, para odwiedziła 4 kontynenty, aż 27 krajów! Wynik imponujący. Dzięki nim poznajemy bliżej inne kultury, obyczaje, uczestniczymy w niezwykłych ceremoniach. Obserwujemy zwyczaje żywieniowe, czasami wręcz niepojęte, czy bulwersujące dla europejczyków.
Jedzenie walało się po stole i pod stołem, jak nie smakowało ci jajko sadzone, to zwinnym ruchem zrzucałeś je z talerza na stół. A jak miałeś ochotę wypluć niesmaczne mięso, to odwracałeś lekko głowę w bok i plułeś za siebie.
Jestem pełna podziwu dla wytrwałości i determinacji tych ludzi, wiem, że sama nie zdobyłabym się na to, czego oni doświadczyli. Mam na myśli wszelkie trudy podróży; wypadki losowe, tzw pech, który wielokrotnie im towarzyszył, wszelkie choroby, niebezpieczeństwa. Oni to wszystko przetrwali, mało tego zostało im to wynagrodzone w postaci, dobrych życzliwych ludzi, których spotkali na swej drodze, wspaniałych widoków, niezapomnianych doświadczeń i wielkiej satysfakcji połączonej z falami szczęścia. Dla takich stanów duszy się żyje.
Gdy wdrapaliśmy się na wyższą część krateru, mogliśmy zajrzeć głęboko w gardziel ziejącego ogniem potwora, a pływające języki czerwonej lawy przedzierały się między kłębiącym się dymem.
Gdyby taki wulkan znajdował się w Europie, pewnie barierki z zakazem wstępu ustawione byłyby już kilometr od krateru. Ale nie tutaj, na Vanuatu można było wychylić się i spojrzeć w głąb Ziemi, zobaczyć bulgoczącą magmę.
Czyż nie jest to imponująca odwaga? Mnie już dawno by opuściła.
Nie można zaprzeczyć, że takie podróże rozwijają, wnoszą wiele do naszego życia. Stajemy się bogatsi duchowo, na pewno inaczej patrzymy na życie, doceniamy to, co mamy, choćby czystą pościel czy wodę pod prysznicem. Nie oczekujemy już zbyt wiele, nie gonimy za tym żeby mieć, bo przecież już MAMY.
Książkę gorąco polecam, każdy miłośnik podróży, ciekawy innych kultur z pewnością doceni tę pozycję. Oprócz interesującej treści, znajdziemy w niej dokumenty z podróży w postaci pięknych fotografii a trzeba również dodać, że książka została pięknie wydana i aż chce się do niej zajrzeć.
Moja ocena 5/6
Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną. Za przeczytanie książki serdecznie dziękuję księgarni
A Wy znacie tę książkę? Będę wdzięczna jeśli podzielicie się opinią:)
Książka składa się z sześciu utworów autorstwa reżysera i scenarzysty Jana Jakuba Kolskiego. Autor przedstawia nam niezwykłe historie, w których magia łączy się z rzeczywistością. Niekiedy trudno zauważyć gdzie przebiega granica. Każda z historii, to obraz wsi, tym samym prostej społeczności, która z łatwością poddaje się manipulacji, wszelkim przesądom a także jest zdolna do bezwzględnych czynów z prymitywnych pobudek jakimi są zemsta, nienawiść, czy zazdrość.
Czytając książkę z jednej strony byłam zachwycona sposobem widzenia świata przez autora, jego wyobraźnią, umiejętnością przedstawienia bohaterów, jednak z drugiej czułam obrzydzenie i wstręt.
Zarobaczona nie ugryzła. Tym razem przytuliła się przymilnie policzkiem do wierzchu dłoni. Stary szybkim ruchem zerwał opaskę. Cofnął go widok i smród. Oczy chorej były zastrupiałe, zaropiałe i zarobaczone. Szybko zabrał się dodzieła"
Odkładałam książkę, by po czasie znów po nią sięgnąć. Nie ukrywam, że przez bardziej drastyczne sceny trudno mi było przebrnąć. Jednak każdy utwór powoduje pewne zatrzymanie i choćby chwilę refleksji.
Niewątpliwie fani twórczości Kolskiego się nie zawiodą. Większość wielbicieli na pewno niektóre utwory skojarzy z ekranizacji i to będzie dla nich prawdziwa uczta. Sama muszę stwierdzić, że książka została napisana w wielkim stylu i na bardzo wysokim poziomie.
Moja ocena: 5/6 Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną. Za przeczytanie książki dziękuję wydawnictwu LATARNIA
4. ''Dziedzictwo Delii Sutherland" Barbara O'Neill opis
5. "Zapiski stanu poważnego" Monika Szwaja opis 6. "Kochaj i jedz Brazyliszku" Michalina Kłosińska-Moeda - opis 7. "48 tygodni" Magdalena Kordel opis 8. "Całe piękno świata" Marc Esposito opisWYMIENIONA 9. "Pary" John Updike opis 10. "Powrót do Holly Springs" Jan Karon opis 11. "Smak kamienicy" Maria Kordykiewicz opis 12. ''Jadro ciemności" Joseph Conrad - opis 13. "Jestem nudziarą" Monika Szwaja opis 14. "W pogoni za rozumem" Bridget Jones opis 15. "Chodźmy razem" Josie Lloyd, Emlyn Rees opis 16. "Książka poniekąd kucharska" Joanna Chmielewska opis 17. "Polowanie na męża" Lynda Curnyn opis 18. "Prosto z mostu" Jane Green opis 19. ''Trzydziestka na karku" Lisa Jewell opis 20. "Mężczyzna i żona" Tony Parsons opis 21. "Wierność w stereo" Nick Hornby opis 22. "Mężczyzna i chłopiec" Tony Parsons opis 23. "Impreza u Ralpha" Lisa Jewell opis 24. "Nie całkiem do pary" Wendy Markham opis 25 "Seks w wielkim mieście" Candace Bushnell opis 26. "Imię i nazwisko zastrzeżone" Jane Sigaloff opis 27. "Rosyjski kochanek" Maria Nurowska opis 28. "W pogoni za Alice" Clare Naylor opis 29. "Niania w Nowym Jorku'' Nicola Kraus, Emma McLaughlin opisWYMIENIONA
30. "Jańcio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski opisWYMIENIONA
31. "Ogarnij się i zacznij żyć" Lucia Taborada opisMoja recenzjaWYMIENIONA
32. "Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę"Tony Kososki opisMoja recenzjaWYMIENIONA
33. "Każdy powszedni dzień" Karen Kingsbury opisWYMIENIONA
"Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę" Tony Kososki
Wydawnictwo Sport i Turystyka - MUZA SA
Autor książki Tony Kososki, a tak naprawdę Przemysław Śleziak, zabiera nas w niesamowitą, pełną niespodzianek i wielu trudności podróż po Ameryce Południowej. Wyprawa ta, jest realizacją marzeń, wielką pasją, ale i ogromnym sprawdzianem dla młodego chłopaka. Niemal nie korzystając z pieniędzy, podróżując autostopem, nie mając zapewnionych noclegów, przemierza z godnym podziwu uporem i determinacją kilometr za kilometrem, dążąc do wcześniej obranego celu. Czy to możliwe, aby mu się udało? A jednak.
Jego podróż, to wspaniałe wrażenia, bogate przeżycia, ale i różnego rodzaju kłopoty, choroby, silne zmęczenie, czy nawet strach. Dzięki Przemkowi poznajemy liczne cuda natury, zabytki ale i inną kulturę, przekonujemy się, że nie warto ulegać stereotypom. Chłopak od początku bardzo stara się nie uprzedzać. Po tym jak wszyscy go przestrzegają, straszą niebezpieczeństwem, kradzieżą, czy nawet zagrożeniem życia, on pragnie wszystko sprawdzić osobiście. Właściwie, to byłam pełna podziwu dla jego odważnych decyzji. Widać, że sprawiło mu satysfakcję, gdy wielokrotnie udowodnił, że ludzie nie są źli, wręcz pomocni i życzliwi a opowiedziane historyjki okazywały się nieprawdą. Wiele razy musiał zdać się na łaskę i pomoc napotkanych osób i okazało się, że tak też można. Tak naprawdę wszystko można, jeżeli tylko ma się pragnienie.
Zobaczyłem, że najważniejsze to postawić sobie jasny cel i całym sobą do niego dążyć. Najtrudniej w tym wszystkim jest zrobić ten pierwszy krok, gdy blokują nas nasze własne myśli, przekonania czy obawy, lub otoczenie. Gdy już podejmujemy decyzję, wszystko zaczyna się jakoś układać, adaptujemy się do nowej sytuacji, mozolnie przesuwamy granicę tego, co wcześniej było niemożliwe, aż dochodzimy do punktu, w którym nie wiemy, co wtedy stało na przeszkodzie.
Jak widać, wiele możemy się nauczyć od tego mężczyzny. Spontaniczność, krótkoterminowe myślenie, duży luz i swoboda to atuty młodego wieku.
W życiu niektóre rzeczy najlepiej zrobić jak najszybciej, żeby pech nie zdążył nas dogonić
Jednak nie można powiedzieć o Przemku, że jest lekkomyślny i w ogóle nie myśli o przyszłości, o nie. Mimo, że wybrał się w tak ciężką podróż, sypiał często w namiocie pod gołym niebem, na klatce schodowej czy po prostu na ławce, często nie dojadał, bardzo ciężko chorował, czy opadał z sił to jednak zajmował się również sprawami edukacji. W trakcie podróży napisał pracę inżynierską, którą zaliczył na piątkę. Jak tego dokonał? Też jestem zdumiona. Jak widać, to również bardzo ambitny chłopak. Ponadto przez całą swoją podróż znajdował czas na prowadzenie bloga, gdzie dokumentował swoje przeżycia i doświadczenia z podróży.
Książka jest pięknie wydana, już sama okładka zachęca do zajrzenia do środka i zapoznania się z treścią. Wewnątrz tekst wzbogacają zdjęcia z podróży, co bardzo mnie ujęło, gdyż lubię zerknąć na tego rodzaju dokumentację czyichś przeżyć. Jedynie, czego mi zabrakło w niektórych przypadkach, to szerszych opisów. Czułam niedosyt, gdy czytałam, że coś jest piękne, wspaniałe, niezwykłe ale w oględnym opisie. Chciałabym zagłębić się w szczegóły widoku, który zobaczył podróżujący. Zachwycić się razem z nim. Jednak, mimo tego, gorąco zachęcam do przeczytania książki.
Moja ocena 5/6
Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną. Za przeczytanie książki serdecznie dziękuję księgarni
Czytaliście? Znacie tę książkę? Podzielcie się opinią:)
W następnym poście przewiduję zaległą książkę "Jancio Wodnik i inne nowele" Jan Jakub Kolski
A teraz czytam "Pirania na kolację" Magda Bogusz ( Wkrótce recenzja)
Witajcie:) Bardzo długo mnie tym razem nie było i powiem Wam, że już się za Wami stęskniłam. Niestety z przyczyn ode mnie niezależnych tak się dzieje i może jeszcze to troszkę potrwać, czyli prawdopodobnie za często nie będę się pojawiać. Jednak będę robiła co w mojej mocy by choć od czasu do czasu coś napisać, bo nawet mam zaległości postowe. Na razie cicho sza ale...kiedyś Wam wszystko wytłumaczę :) Mam nadzieję, że mimo to będziecie mnie odwiedzać.
Dzisiaj będzie zupełnie nietypowo ale bardzo miło i sympatycznie, ponieważ na moim blogu pojawił się gość specjalny. Poznamy wyjątkową osobę, która całe swoje serce wkłada w prace ręczne. A jakiego rodzaju są to prace? Jesteście ciekawi? Zatem zróbcie sobie kawkę i poczytajcie. Zapraszam serdecznie, poznajcie panią Martynę Siekirkę.
Witajcie Moi Mili,
na początek chciałam Wam powiedzieć, że jest mi bardzo miło gościć na Anitkowym blogu "Moje Pasje". Wiem, że zagląda tutaj wiele osób, więc to bardzo miłe, że tyle Osób mnie przeczyta...
Chciałam Was dziś zaprosić w moje skromne...Opowiedzieć troszkę o sobie i o mojej pasji... I przede wszystkim bardzo, bardzo serdecznie zaprosić do zaglądania na mój blog, gdzie prezentuję swoje prace, gdyż, zdradzę Wam w sekrecie, że bardzo mi brakuje Osób do mnie zaglądających, komentujących moje poczynania i "dialogu z Czytelnikiem"...
No dobrze, dobrze to już nie trzymam Was w niepewności i...
Zajmuję się scrapbookingiem, wielu z Was pewnie to słówko coś mówi a dla tych co nie wiedzą "z czym to się je" powiem, że bawię się papierem. Robię kartki, zaproszenia, albumy kalendarze, exploding box i wszystko co z papieru można zrobić.
Spróbowałam tego ok. 2 lat temu a pokochałam pod koniec zeszłego roku... Szlifuję swój warsztat, powoli przekonuję się, że na warsztaty warto jeździć i kartkuję, kartkuję, kartkuję coraz więcej... Bo praktyka czyni mistrza... Ponoć. I chyba przynosi to rezultaty, bo co rusz pojawia się jakieś zamówienie, grono odbiorców się powiększa, mam już swoich "Stałych Klientów"... I TO! jest niezmiernie miłe...gdy z białej kartki robię coś, co później ktoś chce mieć...To cieszy, to jest to, co sprawia w tym jeszcze większą radość niż samo tworzenie... Najlepsze są zamówienia, które stawiają przede mną nowe wyzwanie, coś czego się jeszcze nie robiło... I tak wykonałam zaproszenia na "Koralowe Gody" czyli 35 rocznicę ślubu....
Podziękowania dla Położnych za opiekę czy projekty fotograficzne, w których Fotografowie oddają swoje prace... Czuję wtedy, że dopełniam ich dzieła, stanowię wisienkę na torcie.
A o mnie? Prawie 30stka żyjąca w związku, który sprawia, że jestem szczęśliwa. Pracuję jako... kasjer sprzedawca, ale w rzeczywistości prowadzę tzw "małą księgowość" w dużej firmie, czyli... siedzę w papierach... Chyba mi one pisane :)
Poza tym romantyczna dusza ze mnie. Uwielbiam patrzeć w ognisko i w wodę. Najlepszy spacer to ten brzegiem morza. Kocham poezje śpiewaną ale i polskim rockiem nie pogardzę, uwielbiam łazić, obserwować ludzi ich różnorodność stąd pewnie uwielbiam Wrocław, stolicę województwa w którym mieszkam. No dobrze... Kończę powoli... Jeszcze moje miejsce w sieci:
oraz jeszcze kilka prac, które wyszły spod moich łapek...
Cieplutko Was pozdrawiam,
i bardzo, bardzo serdecznie zapraszam do siebie w odwiedziny.
Martyna Siekirka
(Na blogu podpisująca się jako MarSi,
w sieci znana jako Wariacje Martyśki).
Dziękuję Martynko za zaprezentowanie się na moim blogu:)
A ja przedstawię Wam jeszcze dwie moje prywatne prace, w których posiadaniu jestem, a zostały wykonane przez Martynkę.
Karteczka okolicznościowa oraz wspaniała rzecz, mianowicie mini notesik na Jagódkowe dialogi:
W takim podręcznym zeszyciku, wielkości 9/8 cm, umieszczam nowe słówka córeczki, jej pierwsze dialogi, czy zabawne zdania:) Cudownie praktyczny przedmiot a poza tym ślicznie wykonany:) A jak Wam się podoba?
Kochani, na dziś to tyle. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis Wam się podobał, zachęcam do wyrażenia opinii i tak jak napisałam wyżej, liczę, że mimo mojej nieobecności jednak do mnie zajrzycie:)
Pozdrawiam Was najmocniej jak mogę i lecę Was troszkę poodwiedzać:)
A gdyby ktoś miał ochotę zaprezentować się na moim blogu, to będzie mi bardzo miło i zapraszam: kastorm4@wp.pl
Książka to poruszające wspomnienia autora. Przedstawione widzenie świata oczami pięcioletniego dziecka, Alika ale i dorosłego już mężczyzny weryfikującego dziecięcą rzeczywistość. Od pierwszych stron pochłania nas obraz życia tego małego chłopca, którego sytuacja zmusza do opuszczenia rodzinnych stron i wyjechania wraz z rodzicami w nieznane. Tym nieznanym jest Polska i mimo, że chłopiec nie wie co go tam czeka, najbardziej w świecie pragnie zostać tu gdzie jest. Nie chce rozstawać się z ukochaną babcią, dziadkiem, psem i znajomymi kątami rodzinnego domu.
Dziecko do ostatniej chwili nasłuchuje odgłosów domu i wyczekuje zwiastunów zmiany decyzji o wyjeździe. Jednak to nie możliwe. Decyzja już zapadła i wszyscy przygotowują rodzinę do podróży.
W mojej głowie jak echo pobrzmiewa płacz i nawoływania małego Alika, gdy do ostatniej chwili broni się przed wyjazdem
"Chłopca z trudem oderwano od szyi babci, wyjącego i bijącego na oślep nogami, wepchnięto do ciemnego wagonu (...)
(...) a on popchnięty w środek tej czeluści wył: - "nie chaczu, nie chaczu!...babuszka miłaja!"
Po dojeździe do celu, również nie jest mu lekko, wspomnienia go nie opuszczają, tęsknota za bliskimi nie daje mu spokoju a przez miejscowych traktowany jest jak obcy. Brak akceptacji przez inne dzieci sprawia mu ogromny ból i jest zupełnie niezrozumiały.
''Dlaczego więc ja? W czym byłem podobny, że mówiono tak na mnie z odrazą i niechęcią? Nigdy nie pozwolili mi pograć, zawsze zabrakło dla mnie pary, mój kij do palanta wydawał im się nie dobry i któryś z nich łamał go na swoim kolanie i rzucał mi pod nogi: - "Idź ty, kacap..." - odpychali, czasami ktoś mocniej uderzył w plecy albo kopnął."
Obok takiej historii nie sposób przejść obojętnie. Nie zadumać się nad dziecięcym życiem tak bardzo zależnym od innych. Autor pisze bardzo refleksyjnie, kieruje naszą uwagę na ludzkie wartości. Powoduje, że delektujemy się książką, która pisana prozą zawiera również, tak potrzebne duszy wiersze.
Dla mnie "Lida" to prawdziwy rarytas literacki, uważam, że każdy powinien po nią sięgnąć. Każdy, kto gustuje w prawdziwych dziełach pisarskich. To książka, do której się wraca.
Biały pokój
Gdzieś tutaj były rozrzucone
klocki, szpulki po niciach
ułożone w pociąg, koń na biegunach
z wyrwaną grzywą, książka otwarta
na zdjęciu Stalina.
Tu stało radio, tutaj łóżeczko,
szczerbaty nocnik, klon
za oknem coś opowiadał gdy wiatr
nieśmiało trącał o szybę.
Kot się wygrzewał na piecu
z dziadkiem, ojciec wciąż śpiewał
przy swojej maszynie, skwierczały
bliny tuż obok w kuchni...
Gdzieś tutaj, kiedyś, chyba
naprawdę, chyba niedawno...
Moja ocena: 6/6 Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną.
Za przeczytanie książki dziękuję wydawnictwu LATARNIA
Czytaliście? Znacie "Lidę" A. Jurewicza? Jestem ciekawa Waszych opinii. Tymczasem pozdrawiam cieplutko:)
Pora na podsumowanie lipca, zgodnie z akcją linkowania u Gosi:)
W lipcu robiliśmy sobie jednodniowe wypady z córcią w ciekawe miejsca.
Po raz pierwszy zostałam sama! To znaczy oddałam córeczkę do babci i dziadka na dwie noce! To do mnie niepodobne. Jak dotąd nie rozstawałam się z nią w ogóle. Nawet przed samym wyjazdem, gdy wprowadzałam ją w to co ją czeka, mówiąc będziesz spała dzisiaj z babcią, to ona słodko: "cziemu? maciom?" Niewiele rozumiejąc, bo przecież zawsze wszystko ze mną.
Było troszkę ciężko, ale jakoś dałam radę. Okazało się, że bardzo tego potrzebowałyśmy obie. Ja byłam już umęczona strasznie a jej zachowanie nawet zmotywowało mnie do tego:) Po pierwszych kotach, za jakiś czas znów pojechała ale tym razem na dłużej. O jeden dzień za długo jak się okazało bo już dopadała mnie depresja. Ale i to było nam potrzebne:) Teraz już jest w domku i jak na razie nie zamierzam jej nigdzie dawać:) Tym bardziej, że wracać wcale nie chciała:)))
A jak jest u Was, rozstajecie się na dłużej niż jeden dzień z takimi maluchami?
*
Miesiąc blogowy rozpoczęłam recenzją poradnika "Ogarnij się i zacznij żyć. Porady dla nie całkiem doskonałych."
Lucia Taboada
Zrobiłam techniką szydełkową dwa żółwiki African Flowers, które są do kupienia tutaj
Poczyniłam zmiany na blogu, następnie poczytałam Wasze wskazówki na ten temat, które wzięłam sobie pod rozwagę i bardzo Wam za Tę pomoc dziękuję:) Ostatecznie zmieniłam banerek na niezbyt duży, myślę, że nie przytłaczający, delikatny i na razie chyba jest ok? Jak myślicie? Gdybym była w lepszej formie finansowej zgłosiłabym się do fachowca, który by mi wszystko pięknie porobił ale póki co, muszę polegać na samej sobie. Także wszystkie zmiany na blogu to tylko moje skromne działania.
W lipcu też stałam się starsza o rok:) i miałam imieniny. Na imieniny dostałam niezwykły prezent, o którym wkrótce.
Pod sam koniec lipca przedstawiłam Wam książkę "Jedyny pirat na imprezie" Lindsey Stirling
Troszkę Was zaskakując, tym że książka nie jest o tym o czym się wydaje być:))) dziękuję za wszystkie komentarze i polecenia utworów. Wszystko powoli sobie odtwarzam w miarę mojego wolnego czasu:)
Przed końcem lipca zakończyła się również zabawa książkowa u Gosi
W ramach tej zabawy zrobiłyśmy sobie wymiankę z Margaritess
Oniemiałam, gdy zobaczyłam przesyłkę. Taka to dobra duszyczka z Małgosi, że chciała mi sprawić przyjemność, bo wiedziała, że interesują mnie obie książki. Niesamowicie mnie tym poruszyła:)
A co do wymiany moich książek to możecie nadal zgłaszać się tutaj jeśli macie ochotę.
W najbliższym poście zapraszam na recenzję książki "Lida" Aleksander Jurewicz.
Post linkuję do Gosi a Was serdecznie ściskam i pozdrawiam ciepło:) miłego sierpnia:)
Tytuł dla wielu może okazać się mylący. Mnie, przyznam wyobraźnia zmyliła. Pirat, impreza, nie, to na pewno nie dla mnie, pomyślałam. A tymczasem, książka to biografia młodej skrzypaczki, wokalistki i tancerki. Delikatnej, filigranowej, wrażliwej osóbki, ale jednak silnej psychicznie i duchowo a przy tym niesamowicie szalejącej na scenie.
Książka została podzielona na trzy części. Pierwsza przedstawia nam dzieciństwo i okres nastoletni, następna odkrywa przed nami trudną i usłaną niespodziankami drogę do sukcesu, natomiast ostatnia przedstawia fragmenty z życia artystki. Wszystko podane w sposób przystępny, prosty, często dowcipny. Nie ma zbędnych, rozciągłych opisów a tym samym czytanie nam się nie dłuży. Poznajemy bogate przeżycia Lindsey już od najmłodszych lat, jej zaradność, pomysłowość, motywację. Pierwsze przyjaźnie, związki i wpadki z tym związane. A nawet towarzyszymy Lindsey w problemach zdrowotnych związanych z zaburzeniami odżywiania. Przyglądamy się jej trudnej walce z demonami.
"Po raz pierwszy zwróciłam uwagę na ten lęk i zdałam sobie sprawę, że nie zawsze tak myślałam o jedzeniu. Nie zawsze miałam taką obsesję, nie zawsze się go bałam"
Czy uda się jej je pokonać? Przecież to tak nierówna walka. Na szczęście ma przyjaciół a także mamę, która nie traci głowy, i wie jak należy wesprzeć córkę.
Najbardziej ujęła mnie niezwykła skromność i szczerość autorki. Nie koloryzuje, nie czaruje, jeśli ktoś potraktował ją źle, zakpił z niej, czy wytknął brak talentu, ona o tym pisze. Nie twierdzi, że ją to nie zabolało. Owszem dotknęło i to bardzo, ale życie toczy się dalej i trzeba iść na przód. Z każdego negatywnego przeżycia potrafi wyciągnąć lekcję dla siebie, wysnuć konstruktywne wnioski.
"Wiem, że są skrzypkowie, którzy potrafią grać czyściej, trzymają lepsze vibrato, mają lepszą intonację niż ja. Grają Mendelsohna, Czajkowskiego i Bartoka znacznie lepiej i poprawniej. Podziwiam ich talent. Ale ja też mam talenty. Mam swoje mocne strony, które nie są do końca zbieżne z mocnymi stronami Royal Philharmonic czy Bocellego, i staram się jakoś z tym żyć"
"Nie Każdemu musi się podobać moja muzyka, tak jak nie każdy lubi czekoladę - co dla mnie jest zdumiewające - ale nigdy nie widziałam marsów uciekających z półek ze wstydem"
Na czym polega jej skromność? Między innymi na tym, że jeździ mocno wysłużoną toyotą z 2002 roku i uważa, że nie ma potrzeby by ją zamienić na lepszy model. Niby, dlaczego miałaby to zrobić? Tylko dlatego, że ją na to stać? Nie, to wbrew jej wartościom. Odzywa się również sentyment - przecież tak wiele razem przeszły. Zmieni, owszem, ale tylko wtedy, gdy ta całkowicie odmówi posłuszeństwa, czyli stanie i się więcej nie ruszy.
Taka właśnie jest Lindsey.
Z książki dowiecie się jak wiele przeszła by osiągnąć to, co osiągnęła. Cała jej droga do sukcesu to, jak sama pisze, wielka krzywa, po której ślizgała się w górę i dół. Do tego życie z dala od rodziny, często jedynie w towarzystwie samych mężczyzn, ciężka praca i nieprzespane noce. Ale okazuje się, że właśnie to kocha.
"Z początku martwiłam się, że znienawidzę jeżdżenie w trasy, bo lubię stałość. Jestem typem domatorki. Nie wiedziałam jednak, że poza podróżowaniem wszystko w trasie jest niezwykle stałe. To jak w Dniu Świstaka. Każdego dnia pracuję z tymi samymi ludźmi, jem to samo, daję ten sam występ. Jedynie wolna niedziela czyni dzień tygodniem. Poza tym wszystko zamienia się w szereg dni, które są niemalże identyczne. Uwielbiam to."
Całość wzbogacona jest czarno-białymi zdjęciami z różnych okresów życia skrzypaczki a na deser kolorowa wkładka fotografii z koncertu. Każdy fan z pewnością będzie zachwycony, gdy sięgnie po tę pozycję. Natomiast osoby, które nie znają jeszcze tej cudownej postaci, jaką jest Lindsey Stirling będą miały okazję ją poznać i same ocenić, kim jest w ich oczach.
Dodam od siebie, że, mimo iż książka wydała mi się być adresowana do młodziutkich czytelników, to jednak bardzo się cieszę, że miałam przyjemność przeczytać tę biografię i poznać tak ciekawą osobę. Dopiero po zapoznaniu się z treścią sięgnęłam do kanału You Tube by zapoznać się z twórczością Lindsey i powiem Wam: jestem poruszona. Ogromne wrażenie zrobił na mnie pierwszy teledysk, który sobie włączyłam i gorąco Wam polecam, naprawdę z całego serca, zerknijcie:
W teledysku wykorzystano lodowe zamki w Colorado, stworzone przez Brenta Christiansa, służące, jako domy wypoczynkowe.
A jeśli Wam się spodoba tak jak mnie, zerknijcie, proszę jeszcze na to:
A później podzielcie się za mną emocjami i zdradźcie mi czy znacie tą postać, czy czytaliście książkę, a może dopiero przeczytacie?
Moja ocena: 5/6
Pamiętajcie, że powyższa opinia jest jedynie opinią subiektywną.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni
Cieszę się, że tak licznie wyraziliście opinię na temat poradnika"Ogarnij się i zacznij żyć. Porady dla nie całkiem doskonałych." Lucia Taboada. Nawet jeden pan się przyłączył. Bardzo mi miło:)
*
Osoby, które zaglądają do mnie od dawna na pewno zauważyły zmiany na moim blogu. Otóż podmieniłam szablon, nie wiem czy według Was lepiej czy gorzej, mnie się wydaje bardziej przejrzyście. Łatwiej chyba wszystko znaleźć. Nie koniec jednak zmian, bo muszę jeszcze uporządkować etykiety, które wymykają się spod kontroli i rozciągają w zastraszającym tempie. Chciałabym, aby w górnym pasku menu wszystko było dostępne pod głównymi hasłami. Co jeszcze? Ciągle nurtuje mnie kwestia baneru. Czy czasem nie powinnam go usunąć lub zmienić. Aktualnie na banerze widnieją moje prace szydełkowe i szyciowe,więc gdy ktoś wejdzie na blog widzi, że tym się zajmuję. Ale przecież to nie wszystko. Moje Pasje to nie tylko prace ręczne, to też podróże, książki, ostatnio recenzje, a
nawet niekiedy testowanie. To wszystko mieści się w tematyce moich pasji, bo wszystko co robię robię z przyjemności. Wszystko, to jest moim hobby. Nie piszę recenzji na siłę, czy nie testuję na siłę. Po prostu to lubię. No więc wracając do baneru, nie widać po nim, że interesuje mnie tak wiele rzeczy. Wciąż się waham, ale chyba powinnam coś z tym zrobić. Nie wiem, może na powyższym banerze wypisać tematy, które u mnie można znaleźć... A może zostawić sam napis Moje Pasje.... Co sądzicie? Może pomożecie mi podjąć decyzję:)
A dziś pokażę moje nowe dwa kolorowe, sympatyczne żółwiki.
Żółwie Afrykański Kwiat powstały według mojego pomysłu, mają około 17 cm długości i zostały wypełnione antyalergiczną kulką silikonową. Jak Wam się podobają?
Prace oraz zdjęcia publikowane na tym blogu są wyłącznie mojego autorstwa. Jeśli zamieszczam zdjęcia innych autorów - wyraźnie to zaznaczam. Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie zdjęć, tekstów oraz wzorów prac bez zgody autorki zabronione.
Pasjonatka wszelkiego rodzaju rękodzieła, zwierząt, roślin, pozytywnego myślenia (co bywa niekiedy wyjątkowo trudne:) cudów natury a także wielbicielka ciszy, spokoju, ciepłych kapci i przytulnej atmosfery domowej.